Interview de l’Ambassadeur pour la Radio publique polonaise, le 13 juillet 2012 [pl]

Interview de l’Ambassadeur pour la Radio publique polonaise, le 13 juillet 2012

Interview réalisée en polonais

Jarosław Kociszewski : Witam i zapraszam na magazyn międzynarodowy „Więcej świata” a w nim : Francja obchodzi jutro swoje święto. Po raz pierwszy François Hollande przejdzie przez Champs-Elysées, odbierze paradę wojskowa i na końcu przyjmie gości w ogrodach Pałacu Elizejskiego. Jutro Święto Zdobycia Bastylii [...] „Więcej świata” zaczynamy.
Francja jest w przededniu święta narodowego Dnia Bastylii. Po raz pierwszy obchodom przewodził będzie François Hollande, który zapowiada istotne zmiany zarówno wewnątrz Francji jak i na arenie międzynarodowej. Moim i Państwa gościem jest Pierre Buhler, nowy Ambasador Francji w Polsce. Witam.

Pierre Buhler : Dzień dobry Panie redaktorze. Witam serdecznie i Pana redaktora i słuchaczy Polskiego Radia, a szczególnie słuchaczy programu „Więcej Świata”.

J. K. : Panie Ambasadorze, w jakich nastrojach Francja będzie obchodziła w tym roku Dzień Bastylii ?

P. B. : W jakim nastroju ? No, w nastroju uroczystym, jak zwykle. Bo Dzień Bastylii po pierwsze to jest świętowanie bardzo popularne we Francji. Świętowanie zdobycia wolności ponad dwustu [dwieście] lat temu przez Rewolucjonistów, w tysiąc siedemset osiemdziesiątym dziewiątym roku, i dzisiaj są liczne festyny, parady, zabawy i pokazy sztucznych ogni w każdym miasteczku francuskim.

J. K. : Ale czy jest naprawdę co świętować w tym roku ? Bo, co prawda nowy Prezydent, nowe nadzieje, ale bardzo poważne wyzwania : kryzys finansowy, kryzys bankowy w Unii Europejskiej, bardzo poważne wyzwania na arenie międzynarodowej. Czy w tym roku jest więcej niepokoju o przyszłość, czy może więcej nadziei na to, że uda się wyjść z...

P. B. : Gdybym mógł tak odpowiedzieć : i to i to. Że jest rzeczywiście, tak jak Pan to powiedział, jest nowy rząd, jest też nowy program działania jakoby naprawczego. Rzeczywiście stan gospodarki, stan finansów jest poważny, ale nie jest też aż tak katastrofalny, jak go [się] opisuje. Bo zadłużenie jest wielkie, rzeczywiście, ale jeszcze Francja ma potrójne A dane przez dwie agencje notacyjne [ratingowe] i nawet może Pan o tym wie, ale dwa dni temu po raz pierwszy w naszej historii na przetargu obligacje państwowe zostały wzięte przy ujemnym oprocentowaniu, to znaczy poniżej zera, a to rzadko bywa. Może tylko Niemcy i Szwajcaria mają takie osiągnięcia, ale rzeczywiście sytuacja jest poważna. Jest zaniepokojenie we Francji, chociaż nie ma takich turbulencji, jak na przykład w Hiszpanii albo w Grecji. Rząd podejmował działać naprawczo, ale tak żeby wysiłki były równo rozłożone między wszystkimi stronami, wszystkimi warstwami społeczeństwa i liczy na zmobilizowanie całego społeczeństwa. Niedawno sondaż pokazał, że dwie trzecie francuskich proszonych [respondentów] zgadza się na poniesienie kosztów tych działań naprawczych.

J. K. : Ale to nie do końca wszyscy. Ponieważ wiemy, ze bogaci Francuzi w coraz większych liczbach przenoszą się na przykład do Belgii, a z kolei napięcia wśród biednych imigrantów są niemałe, czego wyrazem są na przykład niedawne zamachy terrorystyczne. Tych napiec nie udaje się w sposób prosty rozwiązać i nie koniecznie wszyscy Francuzi chcą ponosić koszty...

P. B. : W sposób prosty na pewno nie, ale mogę Panu redaktorowi powiedzieć, że nie ma masowych ucieczek z Francji do Anglii albo do Belgii. Mimo to że David Cameron obiecał, że rozłoży czerwony dywan dla nich, fakt[em] jest nawet, że dzisiaj podatek od dochodów w Wielkiej Brytanii jest wyższy aniżeli we Francji. Więc oczywiście, ci, którzy mają więcej, mogą pomóc więcej, aniżeli ci, którzy mają mniej. Co dotyczy, oczywiście, najbiedniejszych... To nie są imigranci. Oczywiście imigranci są też wśród najbiedniejszych, ale właśnie ten atak terrorystyczny, o którym Pan mówił, to był nie ze strony imigranta, ale ze strony obywatela francuskiego, związany właśnie z radykalizmem muzułmańskim. To był fanatyk i trudno, rzeczywiście, znaleźć przyczynę tego w biedzie we Francji. No, rzeczywiście, są napięcia społeczne. Właśnie to, co rząd podejmował, [to] naprawiać położenie, naprawiać tę sytuację w sensie sprawiedliwości. Ażeby to było równo rozłożone między wszystkimi.

J. K. : Mówi Pan o wizji integracji, ale tutaj pojawia się obawa w naszej części Europy, że strefa euro zintegruje się, a kraje takie jak Polska znowu zostaną w przedsionku Unii Europejskiej. Czy Francja jest w tej chwili zainteresowana tym, by ratować własne interesy i zając się strefą euro, czy może jednak cały czas mamy do czynienia z tą szerszą wizją, która obejmuje kraje takie jak Polska, Czechy czy dalej Bałkany ?

P. B. : Sądzę, że ta obawa jest nieuzasadniona. Rzeczywiście była taka pilna sprawa jakoby ratowania strefy Europy [euro], bo wiadomo, że były problemy z Grecją, Hiszpanią i trzeba to w pierwszej kolei rozstrzygać. Ale sądzę, że Polska, wiem i słyszę o tym, że Polska też [pragnie] integrować [się] z tą strefą Europy...

J. K. : Ale czy Francja chce zostawić drzwi otwarte, by przyjąć Polskę ?

P. B. : To nie [tylko] Francja chce, to wszystkie kraje w strefie Europy [euro] chcą rozszerzyć właśnie to koło. Są niektóre kraje, które nie chcą [tego] już. Optowali, wybrali, zrobili ten wybór, że nie chcą dołączyć się do strefy euro w przeciwieństwie do Polski, która ciągle mówi, że chce dołączyć się do strefy Europy [euro], kiedy właśnie te problemy strefy euro będą rozstrzygnięte. I, oczywiście, to nie jest łatwa sprawa, to jest długi proces, ale istnieje teraz w instytucjach europejskich możliwość [dla] tych krajów, które chcą w przyszłości przyłączyć się do strefy euro, [by] wywierać swój wpływ, żeby były jakoby konsultowane przed każdym krokiem naprzód i to działa. To jest skuteczne dzisiaj, więc sądzę, że takie obawy nie są uzasadnione. Ale rzeczywiście ta strefa euro musi albo przystąpić do następnych etapów integracji albo się rozwala [rozpada]. To nie jest w interesie nikogo, żeby ta strefa rozwalała się [rozpadła się]. I to wszystkie kraje, wszyscy członkowie wiedzą o tym i zgadzają się z tym.

J. K. : Panie Ambasadorze jeszcze na chwilę na koniec spójrzmy trochę poza granice Unii Europejskiej. Francuski Minister Spraw Zagranicznych powiedział dzisiaj, że nie wyklucza interwencji w Mali. Francja była pionierem interwencji w Libii, natomiast cały czas mamy do czynienia z wojną domową, krwawą wojną domową w Syrii, byłej francuskiej kolonii i tutaj Francja nie domaga się interwencji. Czym Syria rożni się od Libii ?

P. B. : Jest bardzo ważna różnica między Syrią i Libią i różnica polega w tym, że w wypadku Syrii to nie Francja, ale cała koalicja międzynarodowa interweniowała na podstawie rezolucji ONZ bez żadnego weta, bez żadnego sprzeciwu ze strony Rosji i Chin. Spróbowaliśmy... Rozmawialiśmy z nimi w sprawie Syrii i oni, Rosjanie i Chińczycy, nam zapowiedzieli, że zawetują każdą rezolucję która pozwalałaby interweniować. Dotychczas impas... Więc jedyna droga otwarta, to jest droga dyplomatyczna. Ona się przedłuża, jest taka mediacja Kofi Anana. Pan redaktor wie, że tydzień temu była w Paryżu taka inicjatywa...

J. K. : Tak, konferencja „Przyjaciół Syrii”.

P. B. : Tak więc Francja jest zawsze w pierwszej kolei [z] inicjatywą. Było tam ponad sto krajów przedstawionych [reprezentowanych] i uzgodniły następne działania ku rozwiązaniu tego strasznego i krwawego konfliktu.

J. K. : Miejmy zatem nadzieję, że te działania rzeczywiście okażą się skuteczne i że Syryjczycy będą mogli również za jakiś czas świętować triumf nad dyktaturą, tak jak jutro świętować będą Francuzi Dzień Bastylii. Naszym gościem był dzisiaj Pierre Buhler, nowy Ambasador Francji w Polsce. Dziękuję bardzo.

P. B. : Dziękuję.

Dernière modification : 02/08/2012

Haut de page